Podobno wciąż mamy jesień, choć co spojrzę za okno, mam niezły dysonans :)
Właśnie patrze na maleńkie okruszki białego puchu spadającego z nieba. I jest to widok niezwykły, dopóki nie zamierza się jeździć samochodem po nieodśnieżonych drogach :) Rano dopadła mnie ta przyjemność. 40 km/h było niezłym wynikiem. Pomimo to, na początku zimy, śnieg skrzypiący pod butami i anielska białość mnie rozczula.
A poniżej zdjęcia zrobione całkiem niedawno, specjalnie dla Moni G, niby dalekiej a jednak bardzo bliskiej. Z pozdrowieniami.